Kielce 2006

XII Kielecki Konkurs Modelarski 16 - 17 września 2006


Temat naszego udziału (jako całej grupy) w konkursach modelarskich poruszany był od dawna. Ale... A to nie było nic w pobliżu, a to nie było nic wogóle. A jak było - to wiadomo - "moje modele się nie nadają; i tak wiadomo kto wygra; ja się wstydzę"... ;) Ale jednak... W tym roku minął nas "Żywiec", konkurs w słowackim Popradzie, ale okazało się, że będzie jeszcze konkurs w Kielcach. I to o tyle ciekawy, że można będzie wystawić oprócz modeli plastikowych również kartonowe, a akurat tu nasza grupa dzieli się mniej wiecej pół na pół. I tak powoli ruszyła maszyna plastikowo-kartonowa.

Z każdym spotkaniem impreza się klarowała, znalazły się noclegi, dojazd był prosty, zapał rósł w siłę i potęgę. Trwały remanenty, odkurzania, pakowanie, ostatnie poprawki. Ba! W celu dokończenia modeli niektórzy z nas brali urlopy, zwolnienia, by w pocie i trudzie doginać blaszki, rwać rajstopy na strzępy i robić rodzinom inhalacje aerografem.Droga do Kielc minęła nam szybko - szukaliśmy się na całych prawie dwustu kilometrach, ale i tak w całości dojechaliśmy do celu. My i przede wszystkim nasze modele. Potem tylko "praca biurowa", czyli wypełnianie formularzy zgłoszeń i już można się było wrzucić w wir oglądania, podglądania, zaglądania, komentowania, fotografowania, czy wreszcie zakupów. A oglądać było co, kupować zresztą też... Najbardziej wyróżnił się tu Mateusz - z wielkim znawstwem zajął się skupowaniem głównie główek. A to niemieckich, a to sałaty. Rośnie nam nowa jakość kwatermistrzowska ;) Po południu rozpoczęło się zwiedzanie Kielc, a wieczorem... impreza w Klubie Harcerza :) Młodzież wymieniała się wrażeniami, dojrzalsi doświadczeniami, a starszyzna rodowa przekazywała sobie partyzanckie sekrety i przepisy na naleśniki ;) Rankiem następnego dnia część grupy oglądała bliższe i dalsze horyzonty z wieży zamku w Chęcinach, wróżąc sobie w dobrą pogodę świetlaną przyszłość nie tylko modelarską, druga część wracała ze spotkania z przyjaciółmi.Nieubłaganie zbliżał się koniec - czyli rozdanie nagród. Choć przecież o to w tej zabawie chodzi. Na pierwszy ogień i przetarcie szlaków poszli juniorzy. Marcin Kula za swojego Hummera w 1/35 i Mateusz Jonakowski za PanzerJaeger'a IV w 1/72 i JagdPantherę w 1/35. Dostali medale, dyplomy i wiele innych nagród rzeczowych. I dobrze - młodzi są, to niech dźwigają :) 

Potem przyszła pora na klasę "S": Jacek Paluch dostał medal za RWD-8, Andrzej Pajur Puchar Pana Prezydenta Miasta C.K. Kielce za pojazd gąsienicowy w polskich barwach (T-34/85), Cezary Łanik medal za modele kartonowe na dioramach i oczywiście JAPAN CUP za małomodelarzowe "Zero".

Tomasz Łukawski stanął na "pudle" za MiG'a 21 z Fly'a, ja dostałem medal za kartonowe "patyczaki" (i tu mała dygresja - tylko my wystawialiśmy modele kartonowe, gdyż w tym samym czasie w Porąbce odbywał się największy konkurs w Polsce dla kartonowców, ale skoro padło hasło - "jedziemy wszyscy" - to wszyscy).I w końcu dwa medale zgarnął nasz największy przeciwkonkursowy buntownik - Jacek Caliński: za pięknie wykonanego Albatrosa D.III w 1/48 i za Su-7BKŁ też w "48". I tak miło skończył się nasz pobyt w równie miłym mieście. A za rok... :)