Pardubice Kbely
Meteoroliczny Hard Core
Przeglądając zamieszczone na Internecie zdjęcia latających zabytków trafiłem na stronę ze zdjęciami z pokazów lotniczych organizowanych w Pardubicach. Zachęcony przeglądnąłem program tegorocznych i muszę przyznać, że wyglądał imponująco. Musiałem jeszcze znaleźć chętnych na wspólny wyjazd - z tym nie było żadnych kłopotów. Wystarczył jeden telefon do przyjaciela, z którym byłem już na wielu pokazach wystarczył, żeby mieć pierszego chętnego. Rzucone hasło o pokazach na spotkaniu grupy zaowocowało kolejnym chętnym na nadwyrężanie kręgosłupa w odcinku szyjnym.
Pomyślałem, że będąc tak blisko Pragi warto było by odwiedzić muzeum lotnictwa w Pradze Kbeli. Program wyjazdu został przyjęty jednogłośnie .... logistyką noclegu zajął się "niezrzeszony" przyjaciel Jerzy vel Darek Kosakowski za "rozpoznanie" meteoroliczne odpowiedzialny został Jacek Lenartowicz, a ja za przygotowanie samochodu do bezpiecznej podróży.
Program pokazów bardzo nas cieszył... sporo staroci w locie, między innymi: Po-2, MIG-3, Jak-3,P-51 Mustang, P-47 Thunderbolt, B-17 Flying Fortress.....SBLim-2 i wiele innych. Jedyną niewiadomą była pogoda...Różne serwisy pogodowe prognozowały różne warunki...ale im bliżej wyjazdu, tym było mniej optymistycznie. Postanowiliśmy zaryzykować i ruszyć w drogę. Polski odcinek trasy minął bezdeszczowo.. ale po przekroczeniu granicy z Czechami było coraz gorzej z każdym kilomerem. W końcu w okolicach Pardubic już wiedzieliśmy, że w sobotę będzie musiał być wprowadzony w życie plan "B" czyli zwiedzanie muzeum w Pradze-Kbeli. Korekta trasy w nawigacji i około 14 stanęliśmy "u bram lotniczego raju". Szczelnie zapięci i zakaprurzeni w kurtkach przeciwdeszczowych pobiegliśmy, jak dzieci, przez kałuże do pierwszego hangaru z najstarszymi samolotami. Przywitał nas pięknie odrestaurowany SPAD S-VIIC1 i Aero Ae-10 czyli Hansa-Brandenburg B.I. Kolejny hangar z samolotami z okresu II Wojny Światowej również przyspiesza rytm serca: Ła-7, Li-2,Tiger Moth, Texan, pięknie odrestauowany Ił-2m3, CSS-13 i dwumiejscowy Messerschmitt Me-262B-1a. W drodze do następnegej ekspozycji w budynku przeszliśmy obok zadaszonej ekspozycji z ciekawym "radarowym" Mig'iem -15UTI-P - wersji nieznanej z polskiego lotnictwa. Kolejna ekspozycja, urządzona chyba w byłym budynku warsztatowym, poświęcona jest pierwszym samolotom odrzutowym : Meteor F. Mk.8, Jak-17, Vampire, Lockheed T-33, i czechosłowacki Schwalbe czyli Avia S-92. Ekspozycja "pod chmurką" również bogata, na której wyróżnia się "brytyjski" Phantom II, F-86 Sabre i Su-25. Największa ekspozycja poświęcona samolotom używanym w powojennym lotnictwie Czechosłowacji. Nasi południowi sąsiedzi nie pocieli ideologicznie wszystkiego co znaleźli na swoich lotniskach na złom i nie przerobili na widelce i łyżki (pomimo okresu czystek i prześladowań), dlatego mogą się w muzeum pochwalić samolotami poniemieckimi używanymi w pierwszych latach powojennych: Siebel Si-204, Storch, czy czechosłowackie "patenty" czyli płatowce Messerschmitta Bf-109 połączone z silnikami Junkers Jumo-211 - Avia CS-199 i S-199. Pozostała cześć licznej ekspozycji uzupełniają konstrukcje czechosłowackie i radzieckie. Chęć "znalezienia dachu nad głową" dla znacznej części kolekcji muzeum spowodowała niestety duże zagęszczenie i kiepską ekspozycję samolotów szczególnie w ostatnim hangarze, a szkoda bo są tam prawdziwe perełki. Jeszcze jedna rzecz przykuła naszą uwagę - naprawdę bardzo dużo zwiedzających pomimo takiej paskudnej pogody. Rzęsisty deszcz nie pozwolił nam do konca nacieszyć się ekspozycją plenerową. Przemoczeni ale uśmiechnięci podjeliśmy się wykonania ostatniego zadania - znalezienia noclegu, co udało się, dzięki Darkowi, za pierwszym podejściem. Dzień Dziecka zakończyliśmy regionalnym akcentam.
02/06/2013 - Air Schow Pardubice - pomimo niskich szarych chmur pojechaliśmy na lotnisko. Tu przywitały nas hiobowe wieści - nie dotarły samoloty z zachodniej i południowej Europy. Bogata ekspozycja naziemna z samolotami, sprzętem wojskowym i licznymi stoiskami nie mogła poprawić nam nastroju. Trochę lepiej było, gdy dotarliśmy do stanowisk grup rekonstrukcyjnych. Piękne mundury i sprzęt z różnych okresów, sporo historycznych pojazdów i dla kontrastu konny oddział Kozaków. Organizatorzy równierz robili co mogli, gdy tylko było to możliwe startowału samoloty. Częsć pokazów lotniczych było powiązanych z inscenizacjami grup rekonstrukcyknych. Tak zaprezentowały się Po-2, Klemm, Focke- Wulf Fw-44 , P-51 D Mustang i cała armada Zlinów, które były przemalowane w barwy Luftwaffe lub WWS. Niestety wczesnym popołuniem znowu się rozpadało. Gdy większość uczestników opuszczało już lotnisko na niebie pojawił się polski SBLim-2. Jego występ, bardzo atrakcyjny i wykonany na niskim pułapie (ze względu na podstawę chmur), był już ostatnim akcentem pokazów. Pokazów nie uznaliśmy za nieudane, ale pozostał niedosyt. Aura tym razem nie była łaskawa, ale może będzie lepiej za rok?
Jacek Caliński